Witajcie!
No to się wychorowałam. Zapalenie zatok skutecznie wyłączyło mnie na ponad dwa tygodnie. Osłabiło i napsuło nerwów, chociaż już jest wszystko dobrze.
Dziś dzień na chwalenie się.
Ale... po kolei.
Najpierw wiosenna wymianka z Polskiego Handmade.
Moją parą wymiankową została Wiola z bloga Pod numerem czwartym. Kolejna osoba, która potrafi robić istne czary-mary nieosiągalne dla mnie - czyli szyje. I to jak! Zresztą, zobaczcie sami, jakie urocze szyjątka przyjechały do nas:
Teraz trwają zażarte dyskusje, jak nazwać Panią Królik i Anielicę ;)
Jakieś propozycje?
A po drugie...
Chociaż pewnie powinno być po pierwsze...
Jakiś czas przed Wielkanocą okazało się, że jestem przy nadziei. Bardzo lubię to określenie, bo niesie ze sobą nastrój oczekiwania na to, co dobre. Zatem, jestem przy nadziei (stąd nadzieja w tytule) i bardzo tej nadziei, że wszystko będzie w porządku, potrzebuję. Nie wdając się w szczegóły - w moim przypadku zawsze się to wiąże z dodatkowymi atrakcjami, lekarze lubią nazywać takie ciąże patologicznymi, medycyna wyciąga ku nam swoje szpony - a my się nie dajemy. A Żuczek nr 2 spokojnie sobie rośnie i nie przejmuje się straszeniem większości lekarzy. Tajemnica.
Żeby sobie umilić powtarzające się badania i inne niezbyt przyjemne procedury, zrobiłam sobie ozdobny segregator, gdzie wkładam wszystkie wyniki badań, zdjęcia, zalecenia itp. Zawartość boleśnie przyziemna, ale wierzch w kolorze nadziei... :)
Tak wyglądała wersja przed:
A tak go ozdobiłam, korzystając m.in. z kursu Mamajudo na Akademii Scrapbookingu (no co, uczę się...:) ):
Po trzecie: marny ze mnie ogrodnik, ale zaszalałam i powsadzałam w ogródku i w donicach jaskry, frezje, mieczyki, bergenie, konwalie, alstroemerie, lawendę, zioła, ostrokrzewy, jarzębiny, trzmieliny... Niech no tylko się przyjmą lub wykiełkują i zaczną kwitnąć...
Po czwarte: o moim i innych blogach z florystyką możecie poczytać sobie tutaj: Blogi florystyczne - pasja i sposób na życie Miłej lektury!
A teraz gratuluję tym, którzy wytrwali do końca tego wpisu. Baaardzo dzielni jesteście :) Te kwiaty są dla Was:
Musiałam nadrobić długą nieobecność, ale już mam nadzieję pojawiać się częściej. Kwiatów i zieleni coraz więcej, więc postaram się maksymalnie to wykorzystać.
Pozdrawiam słonecznie!
Rosea
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą album. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą album. Pokaż wszystkie posty
wtorek, 14 maja 2013
niedziela, 4 listopada 2012
Ślubny album
Dla rodziców zrobiłam po albumie z naszymi ślubnymi zdjęciami.
Wykorzystałam gotową bazę 30cmx30cm.
Okładki potraktowałam decoupagem przy użyciu papieru ryżowego i nieco podmalowałam farbą akrylową. Polakierowałam lakierem Fluggera (półpołysk), a na koniec dokleiłam koronkę.
Wewnątrz, przy pomocy dwustronnej taśmy, przykleiłam zdjęcia do kart, a także czytania mszalne z tego dnia i tekst przysięgi małżeńskiej. Esy floresy to efekty użycia silikonowych pieczątek.
Teraz nie zostaje mi nic innego, jak zrobić taki album na nasze zdjęcia dla nas. Zupełnie inny wzór sobie obmyślam, a jak już obmyślę i zrealizuję, to się pochwalę.
Dobrego wieczoru,
Rosea
Wykorzystałam gotową bazę 30cmx30cm.
Okładki potraktowałam decoupagem przy użyciu papieru ryżowego i nieco podmalowałam farbą akrylową. Polakierowałam lakierem Fluggera (półpołysk), a na koniec dokleiłam koronkę.
Wewnątrz, przy pomocy dwustronnej taśmy, przykleiłam zdjęcia do kart, a także czytania mszalne z tego dnia i tekst przysięgi małżeńskiej. Esy floresy to efekty użycia silikonowych pieczątek.
Teraz nie zostaje mi nic innego, jak zrobić taki album na nasze zdjęcia dla nas. Zupełnie inny wzór sobie obmyślam, a jak już obmyślę i zrealizuję, to się pochwalę.
Dobrego wieczoru,
Rosea
Subskrybuj:
Posty (Atom)
