Stało się.
Wróciłam stęskniona.
Pewnie znowu na jakiś czas, bo życie zaskakuje, pędzi, daje ciągle coś nowego z czym trzeba się zmierzyć. Ale na chwilę obecną usiłuję odzyskać wprawę w dłoniach nienawykłych do florystycznej pracy, klejenia, splatania...
A także usiłuję odzyskać wprawę w blogowaniu. Uffff... :)
Wytłumaczyłam się już chyba dostatecznie z tak długiego milczenia, zatem witam raz jeszcze - adwentowo.
Tak jest u nas: "podrasowany" (zakupiłam gotowy, szyć nie umiem...) kalendarz adwentowy dla dzieciaków i nie do końca klasyczny wieniec adwentowy. Kolorystyka i forma - w sam raz do wiejskiego domu z drewnianymi, orzechowymi meblami i nieco rustykalnym wystrojem.
A ten wieniec adwentowy pojechał cieszyć kogoś innego:
Przypominam o fb (tam raczę Państwa inspiracjami i zdjęciami częściej niż tutaj):
https://www.facebook.com/blog.kwiato.stany/
... i do zobaczenia wkrótce (obiecuję)!
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Adwent. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Adwent. Pokaż wszystkie posty
wtorek, 29 listopada 2016
niedziela, 2 grudnia 2012
Adwentowe wieńce (albo raczej "wieńce")
Witajcie w pierwszą niedzielę Adwentu - radosnego oczekiwania.
Cztery niedziele i cztery świece.
No i to właściwie tyle wspólnego ma to, co zrobiłam, z adwentowym wieńcem. Tylko jeden jest klasyczny, okrągły... reszta to raczej wariacje na temat.
Najpierw wieniec klasyczny, z gałązek jodłowych:
A reszta?
Hmmm, reszta to radość tworzenia, zestawiania odcieni, kolorów i faktur.
Najpierw wariacja zimowa. Biel sizalu i koronek w połączeniu ze złotem świec, lnu i ozdobnego sznureczka, a do tego dla przełamania szlachetności obu powyższych szyszki w ciepłych, jasnych odcieniach beżowo-złotych.
Następna praca - szalenie nowoczesna, jak na stroik adwentowy; zestawienie nasyconego czekoladowego brązu z amarantem.
A ostatnie cudo zostawiłam sobie w domu.
Mój klimat i kolory: brązy, beże, stare złoto, chropowaty susz, gładka wstążka, zwiewna koronka...
Jeszcze więcej zdjęć zamieściłam TUTAJ - zapraszam :)
Rosea
Cztery niedziele i cztery świece.
No i to właściwie tyle wspólnego ma to, co zrobiłam, z adwentowym wieńcem. Tylko jeden jest klasyczny, okrągły... reszta to raczej wariacje na temat.
Najpierw wieniec klasyczny, z gałązek jodłowych:
Połączyłam czerwień (wpadającą w odcień malinowy) ze srebrem. Jeśli
dodałabym więcej srebrnych kokard, otrzymałabym wieniec bardziej
glamour. No ale jak tradycja, to tradycja. Zostawiłam go w takiej
formie, w jakiej go przedstawiam:
A reszta?
Hmmm, reszta to radość tworzenia, zestawiania odcieni, kolorów i faktur.
Najpierw wariacja zimowa. Biel sizalu i koronek w połączeniu ze złotem świec, lnu i ozdobnego sznureczka, a do tego dla przełamania szlachetności obu powyższych szyszki w ciepłych, jasnych odcieniach beżowo-złotych.
Następna praca - szalenie nowoczesna, jak na stroik adwentowy; zestawienie nasyconego czekoladowego brązu z amarantem.
A ostatnie cudo zostawiłam sobie w domu.
Mój klimat i kolory: brązy, beże, stare złoto, chropowaty susz, gładka wstążka, zwiewna koronka...
Jeszcze więcej zdjęć zamieściłam TUTAJ - zapraszam :)
Rosea
Subskrybuj:
Posty (Atom)